Zawody przyszłości

Julian Kostrzewa

Przed kilkunastoma laty nie było w Polsce kilkuset prestiżowych i popularnych zawodów. Nie było maklerów giełdowych, doradców zawodowych i inwestycyjnych, specjalistów marketingu i public relations, czy tzw. webmasterów - twórców stron internetowych. Niektóre z tych profesji nadal są zawodami przyszłości. Inne - skazują na bezrobocie. Jakie zawody będą miały wzięcie w przyszłości, za kilka lat?

Według doktora Jana Maciei z Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk, na naszych oczach pada jedna z ostatnich pozostałości PRL. Wtedy o wyborze studiów, zawodu decydował przypadek. Kierowano się sugestiami rodziców, kolegów, modą, chęcią przedłużenia młodości, uchronienia się przed wojskiem.

- Dziś młodzi ludzie są lepiej poinformowani czego mogą spodziewać się na rynku pracy za kilka lat. Nowe pokolenie potrafi wyciągać coraz trafniejsze wnioski z obserwacji tego rynku. Młodzież myśli bardziej racjonalnie niż ich koledzy kilka czy kilkanaście lat temu - podkreśla dr Macieja.

Trudno jednak oczekiwać od nich trafnych prognoz, jaki kierunek studiów zapewni za kilka lat dobrą pracę. Tym bardziej, że są świadomi, iż bardzo często dużą rolę odgrywają znajomości. Według CBOS, ponad połowa przebadanych Polaków znalazła pracę dzięki układom i znajomościom.

Zmiany nieoczekiwane

Młodzi ludzie kończący szkoły nie mają łatwego zadania. Jaki wybrać zawód, jaki kierunek studiów, jaką profesję, co za kilka lat będzie cieszyło się wzięciem wśród pracodawców? Nawet specjaliści z Międzyresortowego Zespołu do Prognozowania Popytu na Pracę zastrzegają, że ich przewidywania nie są w stu procentach pewne, bo rynek pracy jest płynny, dynamiczny, podlega nieoczekiwanym zmianom.

- Pewności, co do tego, jak będzie wyglądał rynek pracy za kilka lat, nie ma - przyznaje prof. Andrzej Karpiński, ekspert zespołu, pracownik Polskiej Akademii Nauk. - Ale wiadomo, jakie trendy obowiązują w USA czy w Europie Zachodniej. I choćby na tej podstawie można powiedzieć, jakie będą zawody przyszłości.

- W Polsce jest niewielu profesjonalnych doradców zawodowych. Ten zawód dopiero u nas się rozwija. Także to z pewnością jest jeden z zawodów przyszłości - mówi dr Michał Boni, specjalista od zarządzania zasobami ludzkimi. Doradcy personalni są zgodni: od początku 2004 roku pracodawcy poszukują więcej pracowników. Łatwiej znaleźć pracę mogli handlowcy, inżynierowie, księgowi, informatycy oraz asystentki. Czy to stały trend - do końca nie wiadomo. Rynek pracy jest bardzo rozchwiany.

Z symulacji do roku 2010 przeprowadzonej przez rządowy Międzyresortowy Zespół do Prognozowania Popytu na Pracę wynika, że ze znalezieniem zatrudnienia nie powinni mieć trudności specjaliści zajmujący się obsługą biznesu, informatycy, komputerowcy, inżynierowie, biotechnicy i biotechnologowie.

Tradycyjne i nowe

W Centrum Karier Politechniki Warszawskiej nie mają też wątpliwości, po jakich kierunkach studiów można spodziewać się pewnego zatrudnienia: przede wszystkim po tych związanych z informatyką i telekomunikacją. Coraz więcej będzie też pracy dla absolwentów kierunków związanych z ochroną środowiska. Za jeden z najbardziej przyszłościowych uznają w Centrum zawód biotechnologa, choć po tym kierunku na razie jeszcze trudno zdobyć dobrą pracę. - Z czasem ten rodzaj wiedzy będzie bardzo potrzebny w farmaceutyce czy kosmetyce - mówią w Centrum.

Prof. Andrzej Karpiński z PAN obawia się nawet, że czeka nas odpływ z Polski biotechnologów. - W Europie Zachodniej brakuje kilkadziesiąt tysięcy biotechnologów. Nie doceniono konieczności kształcenia ich i teraz drenują nas z tych specjalistów - mówi Karpiński. Także nauczyciele akademiccy, szczególnie specjaliści nauk technicznych i przyrodniczych, nie będą narzekać na brak ofert pracy. Podobnie jak nauczyciele języków i tłumacze. To, oczywiście, w związku z rozwojem kontaktów zagranicznych, a także wymogami językowymi stawianymi przed pracownikami różnych profesji.

- Są zawody, które w najbliższych latach przeżyją renesans. Szczególnie te związane z ochroną zdrowia, usługami dla starzejącego się i coraz bardziej zasobnego społeczeństwa - ocenia Joanna Kotzian, menedżer w firmie doradczej HRK. Wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa, pojawi się dodatkowy popyt na pracowników gastronomii, a wraz z jego starzeniem się - zapotrzebowanie na lekarzy, pielęgniarki, rehabilitantów i fizykoterapeutów. Możemy być pewni - to zawody, które za kilka lat z pewnością będą miały wzięcie. - Na Zachodzie pilnie poszukiwani są i będą onkolodzy i anestezjolodzy. W Anglii już dziś brakuje kilkadziesiąt tysięcy pielęgniarek! - mówi prof. Karpiński. - Tej luki nie da się zapełnić przez całe lata. Tym większe pole do popisu dla naszych pielęgniarek.

Na zatrudnienie mogą liczyć też fryzjerzy i kosmetyczki, a także pracownicy przemysłu spożywczego, tacy jak rzeźnicy. Zarówno w Polsce, jak poza granicami poszukiwanymi pracownikami będą robotnicy budowlani do robót wykończeniowych.

W większości takich zawodów, jak górnik, rolnik, rybak, marynarz, ślusarz czy nawet stolarz, trudno będzie w ogóle znaleźć pracę. Sporo zajęcia powinni mieć natomiast sprzedawcy i handlowcy. - Tak było, jest i będzie. Firmy potrzebują pracowników, którzy pomogą im zwiększać dochody, działy handlowe ciągle się powiększają - mówią doradcy zawodowi. Inna rzecz, że w tej branży jest spora rotacja pracowników. Zostają ci, którzy się sprawdzili, albo nie wpadli na inny pomysł na życie.

Wybór nowych zawodów, jak np. doradcy podatkowego, ubezpieczeniowego czy pracownika usług dla biznesu, może wydawać się w tej chwili ryzykowny, bo trudno powiedzieć, ile osób za kilka lat znajdzie w nich zatrudnienie. Najczęściej jednak ryzyko okazuje się opłacalne. - Te zawody, dziś jeszcze rzadkie, za kilka lat mogą przynieść niezłe dochody - podkreśla Joanna Kotzian z HRK.

Ucz się!

Doradcy zawodowi na ogół nie odradzają studiów takich, jak psychologia, socjologia, pedagogika czy nawet przereklamowany w ostatnich latach kierunek zarządzanie i marketing. Z zastrzeżeniem: niech jednak młodzi ludzie od początku zdają sobie sprawę z tego, że będą musieli uzupełniać wykształcenie. Wielu młodych ludzi, którzy dostali się na studia, nie zamierza poprzestać na jednym kierunku. Wiedzą, że im więcej dyplomów w ręku, zaliczonych praktyk i staży, które można wpisać do cv, tym większe szanse na rynku pracy.

- Spora grupa osób wybiera naszą uczelnię ze względu na jej prestiż - mówi Iwona Bernaciak, doradca zawodowy z centrum Karier warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. - To też świadome działanie młodych ludzi. Nawet jeśli nie sądzą, że da im ona konkretny zawód, to na pewno da wiedzę na tyle ogólną, żeby potem uzupełnić ją studiami podyplomowymi czy kursami specjalistycznymi.

Potrzeby rynku pracy zmieniają się, tym ważniejsza jest umiejętność dostosowywania się do jego potrzeb. - W przyszłości będą się liczyły nie zawody, ale pewne obszary, w których powinniśmy się rozwijać - uważa Rafał Szczepanik z Communication Partners. Projektant stron internetowych powinien np. poznać podstawy z innych pokrewnych dziedzin - np. programowania. Liczba krążących po globalnej wiosce informacji może przerażać. Umiejętność poruszania się po tym gąszczu będzie bardzo poszukiwana. Firmy, specjaliści będą potrzebować szybkiej informacji o swoich kontrahentach, w tym tych poufnych. Informacje będą zdobywać researcherzy, opracowywać menedżerowie informacji, gromadzić - administratorzy baz danych, chronić - specjaliści ds. zabezpieczania sieci komputerowej.

200 tysięcy informatyków

Wielu specjalistów uważa, że w Polsce nadchodzi czas "robotnika umysłowego", czyli wszechstronnie przygotowanego absolwenta szkoły czy uczelni, który - co najmniej kilka razy w życiu - zmienia zawód. Z danych Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że co roku na zmianę profesji decyduje się kilkadziesiąt tysięcy osób. Większość z nich to ludzie przed 30 rokiem życia. - Im więcej dorosłych pójdzie w ślady młodych ludzi i będzie w stanie dostosować swój zawód do potrzeb rynku, tym szybciej będzie rozwijała się polska gospodarka - podkreśla dr Jan Macieja z PAN.

Rośnie liczba firm, które mają lub deklarują chęć posiadania wewnętrznej sieci komputerowej i własnych stron internetowych. Stąd m.in. przewidywany jest ogromny popyt na informatyków, techników obsługi komputerów itp. - Tym bardziej - mówi prof. Karpiński - że to bardzo poszukiwany zawód na Zachodzie. Brakuje tam około 200 tysięcy informatyków. To ogromna szansa dla Polaków.

Już działające firmy i te, które powstaną, wymagać będą wszechstronnej obsługi. Wzrośnie popyt na usługi bussiness to bussiness, na doradców, konsultantów, agentów. Według szacunków, popyt na tego typu usługi wzrośnie dwukrotnie. Firmy stale będą poszukiwać pracowników ds. finansowych. Choć w tej chwili dotyka ich bezrobocie, księgowi, referenci finansowi, potrafiący działać w warunkach komputeryzacji gospodarki finansowej nie muszą obawiać się o pracę. Będą poszukiwanymi pracownikami.

Nadprodukcja ekonomistów, specjalistów od zarządzania i marketingu to trend, który da się zaobserwować w całej Europie. Według profesora Karpińskiego, z Zachodu do Polski masowo będą przyjeżdżać właśnie fachowcy tej specjalności. - To już się dzieje i wielu polskim ekonomistom może być jeszcze trudniej o pracę.

Uwaga:
Niniejszy tekst pochodzi z witryny Tygodnika „Solidarność”
Adres: http://www.tygodniksolidarnosc.com