Zbigniew Zwierzchowski

Zagraniczne firmy, które zdecydowały się na utworzenie w naszym kraju centrów badawczo-rozwojowych, zwiększają w nich zatrudnienie. W niektórych jeszcze w tym roku pracować będzie po 700 i więcej polskich inżynierów.

Szacuje się, że w kilkudziesięciu centrach rozwojowych, należących przeważnie do światowych firm, ale także do niektórych rodzimych przedsiębiorstw technologicznych, jeszcze w tym roku zostanie zatrudnionych ok. 3 tys. specjalistów.

Gdy potentaci w dziedzinie telekomunikacji i informatyki, tacy jak Intel, Siemens, Motorola, zakładali swoje ośrodki rozwojowe w Polsce, zaczynali od działalności na bardzo małą skalę. Przed czterema laty Siemens w ośrodku we Wrocławiu zatrudniał zaledwie 10 specjalistów. Dziś w firmie, która zajmuje się tworzeniem oprogramowania m.in. dla nowej generacji telefonii komórkowej UMTS, pracuje blisko 600 osób, a do jesieni zatrudnienie wzrośnie do 700 - 720.

Dla absolwentów Politechniki Wrocławskiej, w której kształci się 30 tys. studentów, ośrodek tej wielkości jest szansą na znalezienie zatrudnienia. W dodatku jest to praca, jaką niełatwo znaleźć w polskich przedsiębiorstwach - nad najnowocześniejszymi technologiami, które zostaną wykorzystane na całym świecie. We Wrocławiu powstawały już np. rozwiązania telefoniczne, przeznaczone specjalnie na rynek chiński.

Ośrodek Motoroli w Krakowie, działający nieco dłużej niż wrocławskie centrum, obecnie poszukuje 200 specjalistów, a przed końcem roku także ma zatrudniać 700 osób. To jedno z kilku istniejących w tym mieście centrów rozwojowych, funkcjonuje tam także ustawicznie rozwijające się centrum firmy Delphi, w którym powstają i poddawane są próbom układy zawieszenia do samochodów. Produkty te trafiają praktycznie do wszystkich największych producentów aut, od DaimleraChryslera po BMW.

O zakładaniu i rozbudowie centrów w naszym kraju decydują nie tylko koszty pracy, niższe niż np. w Niemczech czy USA. Przy podejmowaniu decyzji o rozbudowie takich ośrodków w Polsce zaczęły się również liczyć rezultaty ich działalności.

Aktywność zagranicznych korporacji doprowadziła do powstania w naszym kraju prywatnego sektora badań i rozwoju. Stało się to zanim rząd, chcąc ożywić badania i opracowywanie rodzimych technologii, stworzył krajowym jednostkom możliwość uzyskiwania statusu niepublicznych firm badawczo-rozwojowych. Ustawa, która to ma zapewnić, nadal jest w Sejmie. - Są jeszcze szanse, że będzie uchwalona w tej kadencji - uważa Krzysztof Gulda, dyrektor Departamentu Innowacyjności w Ministerstwie Gospodarki.

W Polsce działa obecnie ok. 20 centrów rozwojowych, w których pracuje 1,8 tys. specjalistów. Najczęściej polscy inżynierowie pracują nad technologiami i oprogramowaniem dla systemów telekomunikacyjnych i Internetu. Projektują też nowe systemy IT do zarządzania przedsiębiorstwami, wykonują prace na potrzeby energetyki. W warszawskim centrum EDC, jedynej placówce badawczej General Electric poza USA, projektowane są elementy silników lotniczych.

Uwaga:
Niniejszy tekst pochodzi z Rzeczpospolitej Nr 122 z dn. 24.05.05
Adres: http://www.rzeczpospolita.pl