W najbliższych latach w Unii Europejskiej może brakować m.in. informatyków, biotechnologów i lekarzy - wynika z danych, przedstawionych w poniedziałek na konferencji "Cudzoziemcy na polskich i europejskich rynkach pracy".

Według przedstawionego na konferencji raportu, około roku 2010 w najlepiej rozwiniętych krajach Unii Europejskiej może zabraknąć ponad 200 tys. informatyków oraz ponad 10 tys. biotechnologów. Kraje te będą potrzebować także personelu medycznego, nauczycieli akademickich oraz pracowników do robót wykończeniowych w budownictwie mieszkaniowym.

Jak szukać pracy w UE?

Wiele osób szuka pracy w Unii Europejskiej. Najlepiej robić to poprzez sieć EURES, daje nam ona dwa sposoby.

W Polsce - jak wynika z prognoz - mają być ponadto poszukiwani handlowcy i pracownicy sektora usług, fizykoterapeuci i pracownicy odnowy biologicznej, specjaliści ds. obsługi firm, a także pracownicy sektora budowlanego. W tych właśnie dziedzinach jest najwięcej ofert pracy dla cudzoziemców.

„Polska jest nadal krajem emigracyjno-imigracyjnym; oznacza to, że nadal jeszcze więcej osób wyjeżdża z Polski do pracy za granicą niż do Polski przyjeżdża” - powiedział Maciej Duszczyk z Komitetu Integracji Europejskiej. W Polsce legalnie pracuje około 20 tys. cudzoziemców, nielegalnie - od 50 tys. do 300 tys. Natomiast z Polski wyjeżdża co roku - według Duszczyka - około 500 tys. osób.

Nielegalnie cudzoziemcy pracują w Polsce głównie w budownictwie, rolnictwie, gastronomii czy jako pomoc domowa. Są to najczęściej obywatele dawnych republik radzieckich, zwłaszcza Ukraińcy i Białorusini. Zdaniem Andrija Staroduba z pozarządowej organizacji Centrum Pokoju, Konwersji i Polityki Zagranicznej Ukrainy, Polska już nie jest dla Ukraińców tak atrakcyjnym rynkiem pracy jak była w końcu lat 90. Wielu Ukraińców - jak powiedział - wyjeżdża teraz do Portugalii, Hiszpanii i Włoch gdzie za tę samą pracę, co w Polsce, otrzymują dużo wyższe wynagrodzenie.

Pracownicy legalni pochodzą natomiast z tych państw, które są głównymi inwestorami zagranicznymi w Polsce; czyli m.in. z Niemiec, Francji, USA i Włoch.

Według raportu, mieszkańcy dawnej unijnej Piętnastki zajmują się w Polsce finansami i przemysłem, rzadziej handlem (głównie Francuzi). Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini - handlem oraz często uczą w szkołach np. języka angielskiego. Wietnamczycy i Chińczycy prowadzą działalność handlową i gastronomiczną.

Obecnie cudzoziemcy stanowią w Polsce nie więcej niż 1 proc. ogółu zatrudnionych. Zdaniem Duszczyka, stąd też potrzeba selektywnej polityki zagranicznej i przyciągania do Polski cudzoziemców o tych specjalizacjach, które są poszukiwane na polskim rynku pracy.

Raport w tej sprawie - opracowany przez Rządową Radę Ludnościową (składającą się z naukowców i przedstawicieli różnych środowisk społecznych) - zostanie przedstawiony 22 marca.

Poniedziałkową konferencję zorganizowała Krajowa Izba Gospodarcza wraz z Instytutem Spraw Publicznych.
(PAP)

Uwaga:
Niniejszy tekst pochodzi z witryny serwisu Interna.pl
Adres: http://mojefinanse.interia.pl